Siedzę przy stole i wpatruję się w puste miejsce przed mną .
Miałeś tam siedzieć. Jeszcze pare dni temu byliśmy jednością, a teraz po prostu
odszedłeś. Tak bez słowa, bez wyjaśnienia. Nie wiem, co mam robic. Widze cię na
każdym kroku. Myślę o tobię w każdej minucie. Kocham cię każdą cząstką mojego
ciała. Co mam teraz zrobic? Nie chciałam tego. Nie planowalam. Pojawiles się z
nikąd, a teraz odchodzisz. Jaki w tym sens? Ja nie widzę żadnego. Ta cisza mnie
powoli zabija. Nie mogę się na niczym skupić. Nic zrobić. O niczy myśleć. Mogłabym
tylko siedzieć i patrzeć na nasze zdjęcie. I mieć nadzieję. Nadzieje, że
wejdziesz przez te otwarte drzwi. Że chwycisz mnie w ramiona. Że znowu
dotkniesz swoimi ustami moich. Że szepniesz mi cicho do uch pare cudownych
słów. Że po prostu będziesz blisko mnie. O nic innego nie proszę. Chcę tylko
wiedzieć, że jesteś. Wtedy całe zło, cały świat nie będzie miało znaczenia. Wystarczy
mi tylko jedna chwila. Jeden moment. Jedno spojrzenie. Jeden oddech. I jedno
słowo. „Kocham cię”. I nic wiecej nie będzie mialo znaczenia.
Zapowiedz bardzo urzekająca. Przyznam, że nie mogę się już doczekać rozdziału.
OdpowiedzUsuń