Dziś krótko, ale postaram się, żeby następne były dłuższe i ciekawsze. A teraz zapraszam do lektury. ;))
Rozdział 4
- Przepraszam, mogę przeszkodzić? – melodyjny głos dobiega z
otwartych drzwi, a ja natychmiast wstaje i pochylam głowę.
- Oczywiście, Lady Arwen. Bardzo proszę – mówię i wskazuję
ręką na krzesło, po czym poprawiam włosy i wygładzam zieloną tunikę.
Arewna uśmiecha się podchodząc do krzesła i siada na nim. Rozgląda
się w ciszy po pokoju i po jakiś 5 minutach podchodzi powoli do biblioteczki i
eleganckim ruchem ręki wyciąga w niej jakąś książkę.
- Kiedyś jak byłam mała, to przychodziłam się tu bawić. Potrafiłam
przesiedzieć cały dzień czytając książki, bawiąc się w chowanego lub po prostu
patrząc przez okno na świat. Uwielbiałam ten pokojów, nawet bardziej niż swój
własny.
Patrzę na nią, lecz ona ciągle tak delikatnie, jakby
głaskała ranne zwierzę, przerzuca kolejne strony grubej książki.
- Proszę, to moja ulubiona – powiedziała i podała mi grubą
książkę w niebieskiej, jak ocean, aksamitnej okładce ze złotymi literami
tworzącymi słowo „Baśnie”. - Mój ojciec zawsze czytał mi je na dobranoc, gdy nie mogłam w nocy spać. To najpiękniejsze Baśnie o elfach, krasnoludach i czarodziejach, jakie kiedykolwiek powstały. Przez wiele setek lat moja matka, babcia i prababcia zpisywały ręcznie wszystkie najpiękniejsze opowieści i mity o różnych magicznych stworzeniach.
- Dziękuję, ale ja nie mogę tego przyjąć. – mówię powoli.
- Weź to, to prezent.
- Dziękuję, to dla mnie zaszczyt Lady Arwen - odpowiadam i niepewnie biorę księgę od córki
Elronda. – Czy mogę zapytać, co panią do mnie sprowadza?
- Jestem Arwena – mówi z uśmiechem i wyciąga do mnie rękę. Chwytam
ją lekko, a ona ponownie uśmiecha się i odwraca się chodząc cicho po pokoju. –
Przyjaźnię się z Legolasem od lat. Poznaliśmy się jeszcze jako dzieci i często razem
bawiliśmy się i spędzaliśmy czas. Nasi rodzice bardzo dbali o dobre stosunki
między naszymi królestwami, jednak to nie miało dla nas wtedy znaczenia. Często
wymykaliśmy się w nocy, żeby wziąć konie i pojechać nad małe jeziorko z
wodospadem. Siedzieliśmy tak bardzo często, patrzyliśmy na gwiazdy i nie myśleliśmy
o królestwach, obowiązkach i innych sprawach. Rozumieliśmy się bez słów i nadal
tak jest.
- Przepraszam, ale nadal nie rozumiem, dlaczego mi to
mówisz?
- Bo widziałam, jak na niego patrzysz. I jak on patrzy na
ciebie. – po tych słowach staje jak wryta i wpatruję się w przyjaciółkę
Legolasa. – Razem z Legolasem jesteśmy jak rodzeństwo. On zawsze będzie moim
bratem, a ja jego siostrą. Kocham go, ale jak brata, czy kuzyna.
- Ale przecież… - nie wiem, co powiedzieć, bo totalnie mnie
zatkało po słowach Arewny. – Przecież on jest księciem, następcą tronu. Na pewno
ma tysiące wielbicielek, wyżej urodzonych, piękniejszych i lepszych niż ja. My nigdy
nie..
- Znam Legolasa od bardzo dawna i mogę śmiało powiedzieć, że
jeszcze nigdy nie widziałam, żeby patrzył na kogoś z taką miłością, jak patrzy
na ciebie. Nie zważaj na to, co rozum ci podpowiada, tylko idź za głosem serca,
a nie popełnisz błędu. – Arewna uśmiecha się i ściska mnie lekko za rękę. –
Wierz mi.
Już mam odpowiedzieć, gdy ktoś głośno puka pięścią do drzwi.
- Proszę. – odpowiadam i patrzę, jak strażnik wpada do
środka.
- Przepraszam, ale zwiadowcy.. orkowie.. książę Legolas.. –
elf nie może złapać tchu, jednak ja nie mam czasu, żeby czekać. Na samą myśl,
że coś mogło się stać mojemu przyjacielowi przechodzi mnie zimny dreszcz.
- Co jest z Legolasem?!
- On…
