poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Wróciłam z nowym rozdziałem!!
Dziś krótko, ale postaram się, żeby następne były dłuższe i ciekawsze. A teraz zapraszam do lektury. ;))


Rozdział 4

- Przepraszam, mogę przeszkodzić? – melodyjny głos dobiega z otwartych drzwi, a ja natychmiast wstaje i pochylam głowę.

- Oczywiście, Lady Arwen. Bardzo proszę – mówię i wskazuję ręką na krzesło, po czym poprawiam włosy i wygładzam zieloną tunikę.

Arewna uśmiecha się podchodząc do krzesła i siada na nim. Rozgląda się w ciszy po pokoju i po jakiś 5 minutach podchodzi powoli do biblioteczki i eleganckim ruchem ręki wyciąga w niej jakąś książkę.

- Kiedyś jak byłam mała, to przychodziłam się tu bawić. Potrafiłam przesiedzieć cały dzień czytając książki, bawiąc się w chowanego lub po prostu patrząc przez okno na świat. Uwielbiałam ten pokojów, nawet bardziej niż swój własny.

Patrzę na nią, lecz ona ciągle tak delikatnie, jakby głaskała ranne zwierzę, przerzuca kolejne strony grubej książki.

- Proszę, to moja ulubiona – powiedziała i podała mi grubą książkę w niebieskiej, jak ocean, aksamitnej okładce ze złotymi literami tworzącymi słowo „Baśnie”. - Mój ojciec zawsze czytał mi je na dobranoc, gdy nie mogłam w nocy spać. To najpiękniejsze Baśnie o elfach, krasnoludach i czarodziejach, jakie kiedykolwiek powstały. Przez wiele setek lat moja matka, babcia i prababcia zpisywały ręcznie wszystkie najpiękniejsze opowieści i mity o różnych magicznych stworzeniach.

- Dziękuję, ale ja nie mogę tego przyjąć. – mówię powoli.
- Weź to, to prezent.
- Dziękuję, to dla mnie zaszczyt Lady Arwen - odpowiadam i niepewnie biorę księgę od córki Elronda. – Czy mogę zapytać, co panią do mnie sprowadza?

- Jestem Arwena – mówi z uśmiechem i wyciąga do mnie rękę. Chwytam ją lekko, a ona ponownie uśmiecha się i odwraca się chodząc cicho po pokoju. – Przyjaźnię się z Legolasem od lat. Poznaliśmy się jeszcze jako dzieci i często razem bawiliśmy się i spędzaliśmy czas. Nasi rodzice bardzo dbali o dobre stosunki między naszymi królestwami, jednak to nie miało dla nas wtedy znaczenia. Często wymykaliśmy się w nocy, żeby wziąć konie i pojechać nad małe jeziorko z wodospadem. Siedzieliśmy tak bardzo często, patrzyliśmy na gwiazdy i nie myśleliśmy o królestwach, obowiązkach i innych sprawach. Rozumieliśmy się bez słów i nadal tak jest.

- Przepraszam, ale nadal nie rozumiem, dlaczego mi to mówisz?

- Bo widziałam, jak na niego patrzysz. I jak on patrzy na ciebie. – po tych słowach staje jak wryta i wpatruję się w przyjaciółkę Legolasa. – Razem z Legolasem jesteśmy jak rodzeństwo. On zawsze będzie moim bratem, a ja jego siostrą. Kocham go, ale jak brata, czy kuzyna.

- Ale przecież… - nie wiem, co powiedzieć, bo totalnie mnie zatkało po słowach Arewny. – Przecież on jest księciem, następcą tronu. Na pewno ma tysiące wielbicielek, wyżej urodzonych, piękniejszych i lepszych niż ja. My nigdy nie..

- Znam Legolasa od bardzo dawna i mogę śmiało powiedzieć, że jeszcze nigdy nie widziałam, żeby patrzył na kogoś z taką miłością, jak patrzy na ciebie. Nie zważaj na to, co rozum ci podpowiada, tylko idź za głosem serca, a nie popełnisz błędu. – Arewna uśmiecha się i ściska mnie lekko za rękę. – Wierz mi.

Już mam odpowiedzieć, gdy ktoś głośno puka pięścią do drzwi.

- Proszę. – odpowiadam i patrzę, jak strażnik wpada do środka.

- Przepraszam, ale zwiadowcy.. orkowie.. książę Legolas.. – elf nie może złapać tchu, jednak ja nie mam czasu, żeby czekać. Na samą myśl, że coś mogło się stać mojemu przyjacielowi przechodzi mnie zimny dreszcz.

- Co jest z Legolasem?!

- On…

wtorek, 21 kwietnia 2015

Przepraszam!! Egzaminy!!

Kochane elfiki!!
Wiem, że już dawno temu obiecałam dodać rozdział, jednak po powrocie z wycieczki nie sądziłam, że aż tak mnie pochłonął egzaminy gimnazjalne. Obiecuję Wam, że jak tylko się skończą, to dodam parę nowych rozdziałów, bo przyznam sie szczerze, że nawet nie miałam czasu, żeby cokolwiek napisać. :((
Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że mi wybaczcie. :(

ŻYCZĘ WSZYSTKIM TRZECIOKLASISTĄ POWODZENIA NA PRZYRODNICZYCH I JEZYKOWYCH!! DAMY RADE TO NAPISAC!! ;D

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

OGŁOSZENIE!!!
 
Niestety nie będzie rozdziałów do poniedziałku, ponieważ wyjeżdżam do Londynu, ale jak przyjadę obiecuję dodawać po 2 rozdziały dziennie!! Uwielbiam Was kochani i życzę miłego tygodnia!! :D

sobota, 4 kwietnia 2015


Rozdział 3

- Legolas? Legolas Greenleaf, to naprawdę ty??

- Arwen?  Arewna Undómiel? Cześć! – zawołał Legolas, gdy się odwrócili w stronę dobiegającego głosu.

Elf natychmiast podbiegł do pięknej, czarnowłosej kobiety i przytulił ją mocno, a ja poczułam się dziwnie. Nie wiem, co to było? Zazdrość? Czy ja byłam o niego zazdrosna? Nie, to niemożliwe. Jestem kapitanem straży, a on królewskim synem, a do tego moim przyjacielem i towarzyszem. I tak nic by z tego nie wyszło… spuściłam głowę i słuchałam ich entuzjastycznej rozmowy.

- Nie mogę uwierzyć, że to naprawdę ty! Wieki cię nie widziałam! – zawołała radośnie elfka, gdy Legolas ją puścił.

- To niesamowite! Myślałem, że jesteś na zachodzie u wuja! Aleś wypiękniała!

I znowu to uczucie.. To kolejny dowód na to, ze nie moglibyśmy być razem. Legolas nigdy nie powiedział do mnie, że jestem piękna. Słyszałam, że doskonale walczę i jestem dobrym kapitanem straży, ale to nie to samo. On widzi we mnie tylko żołnierz. Nikogo więcej.

- Wróciłam kilka tygodni temu. Haha, a ty jak zawsze szarmancki. – Arewna lekko pchnęła go w ramię, a on odwdzięczył się tym samym.

- Legolasie, pójdę do pokoju. Jakbyś czegoś potrzebował daj mi znać. – powiedziałam cicho podchodząc do niego.

- Tauriel, poczekaj. Arweno to jest Tauriel, kapitan straży i moja towarzyszka. Tauriel, to Arwena, córka Elronda i moja przyjaciółka.

- Wasza wysokość – pokłoniłam się lekko.

- Witaj – odpowiedziała uśmiechnięta elfka. – Miło mi cię poznać. Legolas dużo o tobie opowiadał.

- Wzajemnie – odpowiedziałam nadal nie podnosząc głowy w ramach szacunku, lecz tak na prawdę nie chciałam, żeby zobaczyli rumieniec na mojej twarzy. – Legolasie, nie będę wam przeszkadzać. Jakbyś mnie potrzebował, będę na końcu korytarza.

- Oczywiście. Do zobaczenia Tauriel. – powiedział i uśmiechnął się do mnie lekko, a ja odpowiedziałam tym samym.

Odeszłam bez oglądania się za siebie. Gdy doszłam do pokoju stanęłam jak wryta w progu. Pomieszczenie było przepiękne i wielkie. Na jasno pomarańczowych ścianach widniały malunki drzew, zwierząt i map. Na przeciwko dni stało wielkie łóżko, a obok mały stoliczek z książką. A rogu była ręcznie rzeźbiona biblioteczka, a na niej stały równo ustawione książki. Po prawej stronie, zaraz nad stołem, wisiał wielki obraz przedstawiający las podczas zachodu słońca. Od razu skierowałam się w stronę wielkiego okna z którego roztaczał się widok na królestwo Elronda. Tu było przepięknie i tak cicho.

Nie miała co robić, więc podeszłam do biblioteczki i wyjęłam pierwszą lepszą książkę, po czym usiałam na fotelu obok okna i z podkulonymi nogami czytałam. Nie wiem ile tak siedziałam, ale gdy pukanie do drzwi wyrwało mnie znad lektury, zorientowałam się, że jest już prawie ciemno na dworze. Przeczesałam rękami włosy, poprawiłam, długą tunikę i zawołałam cicho:

- Proszę.
WSZYSTKIEGO NAJLPESZEGO, PRZEPROSINY I 100 WYŚWIETLEŃ!!!

Moi Kochani!!
Po pierwsze chciałam Wam życzyć wspaniałych, rodzinnych i wesołych Świąt Wielkanocnych i mokrego dyngusa w zdrowiu, szczęściu i miłości!
Po drugie chciałam przeprosić, ale przygotowania i obowiązki tak mnie pochłonęły, że nie miałam czasu napisać kolejnego rozdziału. :((
Po trzecie chciałam podziękować, że jest już PONAD 150 wyświetleń!!! Dziękuję Wam bardzo !!
Komentujcie, udostępniajcie i jak macie jakieś uwagi, to piszcie śmiało, a ja już się zabieram na kolejny rozdział i mam zamiar wstawić go dziś wieczorem!! :D