wtorek, 31 marca 2015


Już jest nowy rozdział. Przepraszam za opóźnienie, ale obowiązki mi nie pozwoliły wcześniej dodać. Postaram się, żeby rozdziały były regularnie dodawane, a teraz zapraszam do lektury. :)

Rozdział 2
 

Jedziemy pomiędzy drzewami, gdy nagle słyszę jakiś szelest.

- Legolasie, zaczekaj! – zawołałam i zatrzymałam konia.

- Co się dzieje Tauriel?

- Tam ktoś jest. – powiedziałam i wskazałam ręką w stronę gęstych drzew. – Słyszałam jakiś odgłos.

Legolas zsiadł ze swojego konia i podszedł do mnie.

- Poczekaj tu – powiedział i wyciągnął rękę w moją stronę, a drugą sięgnął po strzałę, lecz zanim zdążyłam wziąć od niego lejce lub zaprotestować znikąd pojawiła się gromada elfów uzbrojonych w miecze i łuki, z których do nas mierzyli.

- Nie ruszać się! – zawołał jeden z nich i podszedł do nas. – Kim jesteście i co tu robicie?

- Uważaj do kogo się zwracasz! – zawołałam i zrobiłam krok do przodu, gdy żołnierz wycelował z nas strzałę. – Mówisz do księcia Leśnych Elfów, więc okaż mu szacunek!

- Spokojnie Tauriel – powiedział cichym i opanowanym głosem mój przyjaciel, ani na sekundę nie spuszczając jednak wzroku z łucznika. - Nazywam się Legolas Greenleaf, jestem synem Thranduila – władcy Leśnego Królestwa, a to jest Tauriel – dowódca straży i moja towarzyszka podróży. Jedziemy z wiadomością do Elronda. Niedługo rozpocznie się bitwa o Mroczną Puszczę. Potrzebujemy sojuszników.

- Dlaczego w takim razie uciekaliście?

- W lesie napotkaliśmy zgraję Orków z Dol Guldur. Pokonaliśmy kilku, jednak było ich za dużo, żebyśmy w dwójkę dali sobie radę, a do tego mieliśmy za mało broni i czasu.

Zawsze podziwiałam Legolasa za jego opanowanie. Nawet w najbardziej trudnych sytuacjach potrafił zachować spokój. Podobnie, jak jego ojciec. Ja tego nigdy nie umiałam.

- Orki z Dol Guldur?? – zapytał z niedowierzaniem strażnik i opuścił łuk. – Jak dostały się na nasze ziemie?

- Szykują się do ataku. Sauron chce osłabić elfy i zająć ich ziemie, dlatego potrzebujemy pomocy Twojego władcy.

- Tak jest panie. – odpowiedział żołnierz i ukłonił się, poczym dał ręką znać, żeby strażnicy nas przepuścili.

Bez chwili zwłoki dosiedliśmy wierzchowców i ruszyliśmy w stronę. Jechaliśmy jeszcze jakieś 30 minut, gdy ujrzeliśmy domu elfów. Przejechaliśmy przez wioskę kamienną drogą i stanęliśmy przed bramami pałacu Elronda. Legolas zsiadł z konia i skinął na mnie, żebym zrobiła to samo, po czym podszedł do strażnika przy bramie i zawołał:

- Prowadź nas do Elronda i powiedz, że przybył Legolas Greenleaf, syn Thranduila króla Leśnego Królestwa.

Strażnik skinął głową w ramach szacunku i otworzył bramę, poczym udał się w górę schodami. Bez słowa poszliśmy za nim. Legolas szedł parę kroków przede mną, jednak nie odezwał się ani słowem do momentu aż  doszliśmy korytarzami do wielkich drzwi prowadzących do Sali Tronowej, gdzie siedział Elrond.

- Panie, przybył Legolas Greenleaf, syn Thranduila.

- Niech wejdzie – powiedział cichym i niskim głosem Elrond i majestatycznie wskazał rękę w stronę drzwi w których staliśmy. Strażnik pokłonił się i opuścił pomieszczenie zostawiając nas samych z władcą. – Witaj Legolasie, cóż cię do mnie sprawdza.

- Witaj Elrondzie, mój ojciec przysyła mnie z prośbą o pomoc. Sauron planuje zaatakować Leśne Królestwo, żeby przejąć całą Mroczną Puszczę. Potrzebujemy sojuszników.

- Oczywiście. Jutro o świcie wyśle tam swoje wojska, a teraz pewnie jesteście zmęczeni. Każę przygotować dla was komnaty.

- Dziękujemy mój panie. – powiedział Legolas i ukłonił się z szacunkiem, na co Elrond odpowiedział tym samym.

Gdy wyszliśmy z Sali Tronowej i udaliśmy się za jakimś elfem, który prowadził nas do naszych komnat usłyszeliśmy czyjś głos.

- Legolas? Legolas Greenleaf, to naprawdę ty??
50 wyświetleń!!!
Kochani blog ma dopiero 3 dni, a już 50 wyświetleń! Bardzo Wam dziękuję! Udostępniajcie, komentujcie, a ja wstawiam za chwile nowy rozdział. :D

poniedziałek, 30 marca 2015

Rozdział 1


Ostatnie płatki śniegu. Ostatni podmuch zimowego wiatru. Ostatnia śnieżna kołdra przykrywająca rozległe pustkowia. Dziś wszystko się rozegra. Dziś stoczymy ostateczną walkę o Śródziemie. Jak do tego doszło? Dziś może się zdarzyć wszystko. Lecz wiem jedno: nie mogę go stracić. Nie mogę stracić mojego jedynego przyjaciela. Nie mogę stracić Legolasa.
- Tauriel?
- Tak? – pytam nadal patrząc przez okno na białe pola. Nie muszę się odwracać, żeby wiedzieć, że to on wszedł. Potrafię rozpoznać jego głos i prawie bezszelestne kroki i ruchy.  Rzucam ostatnie spojrzenie na pokryte śniegiem ziemie i dopiero teraz odwracam się do niego. Uśmiecham się lekko i podchodzę bliżej.
- Już czas – mówi, gdy jestem na tyle blisko, żeby mógł mnie złapać za rękę. Delikatnie przejeżdża kciukiem po mojej dłoni i nie spiesząc się powtarza – Już czas.
Nic nie odpowiadam. Kiwam tylko głową i wychodzę za nim z komnaty. Schodzimy szybko po krętych kamiennych schodach i udajemy się do Thrandruila.
- Mój panie – mówię, gdy tylko wchodzimy i oboje kłaniamy się królowi.
- Pojedziecie na wschód, potrzebujemy sojuszników.
- Tak jest ojcze.
Legolas wychodzi, a ja zaraz za nim.
 
*******
 
Jedziemy w milczeniu, a lepki śnieg oplepia nasze ubrania i włosy. Słychać jedynie stukot kopyt naszych koni.
- Tauriel, czekaj. - zawołał Legolas i raptownie zatrzymał konia. Ja zrobiłam to samo.
- Co się dzieje? – zapytałam, lecz elf przyłożył tylko palec do ust i dał mi znać, żebym się nie odzywała.
Podeszłam po ciuchu do przyjaciela i wzięłam lejce jego konia, a on sięgnął po strzałę i napiął łuk. Staliśmy bez ruchu przez parędziesiąt sekund, aż w jednej chwili Legolas szybko przyłożył łuk do twarzy, napiął go jeszcze bardziej i wystrzelił strzałę gdzieś pomiędzy drzewa. Coś głośno zawyło i rozległ się głośny huk ciała opadającego na ziemię. Elf podszedł szybkim krokiem do drzew i nagle zawołał:
- Orki!
W mgnieniu oka wsiadłam na konia, a książę poszedł w moje ślady i puściliśmy się cwałem w stronę wioski.   

niedziela, 29 marca 2015

Witajcie!
To mój pierwszy blog, więc liczę na Waszą pomoc. ;)
Będzie to historia Legolasa i Tauriel po bitwie pięciu armii, ale będą też retrospekcje i którkie jednorazówki.
Mam nadzieję, że Wam się spodoba,
zaczarowana_elfka.